Apokalipsa Świętego Jana
- Nowy Testament XX
Produkty subskrypcyjne w twoim koszyku
Ustaw jedną częstotliwość dostaw dla wszystkich produktów subskrypcyjnych z twojego koszyka co:
Produkty subskrypcyjne w twoim koszyku
Apokalipsa Świętego Jana to kolejny komentarz z serii Nowych Komentarzy
Biblijnych. Księga ta przez wiele wieków zyskała opinię najbardziej zagadkowej z
całego Pisma Świętego. Autor komentarza, prof. Michał Wojciechowski, uznany
świecki teolog, biblista, profesor Uniwersytetu Warmińskiego, w jasny i
wyczerpujący sposób ukazuje problematykę ostatniej z kanonu ksiąg Nowego
Testamentu. Czyni to językiem dalekim od żargonu specjalistycznych opracowań i z
przekonaniem, że Apokalipsa, mimo iż uchodzi za tajemniczą, wcale nie musi taka
być.
Apokalipsa jest w powszechnym rozumieniu nie tylko księgą trudną,
ale także intrygującą. Na przestrzeni wieków czytelnicy i komentatorzy usiłowali
znaleźć prosty klucz do wyjaśnienia zawartego w niej przekazu. Wśród wielu
opracowań komentarz prof. Michała Wojciechowskiego pomoże z pewnością w
zrozumieniu Apokalipsy z punktu widzenia teologii, a nie sensacji. Dzięki temu
ma ona szansę stać się dla dzisiejszych chrześcijan tym, czym była w pierwszych
wiekach Kościoła, kiedy należała do najbardziej lubianych i medytowanych ksiąg
Nowego Testamentu.
SIEDEM LISTÓW
Wstęp do listów (1, 4-8)
4 Jan do
siedmiu Kościołów w Azji:
łaska wam i pokój od [tego,] który Jest, Był
i Przychodzi,
od siedmiu duchów, które [są] przed Jego tronem,
5 i
od Jezusa Mesjasza, świadka wiernego,
pierworodnego spośród martwych i
władcy królów ziemi.
Temu, który nas miłuje,
który uwolnił
nas od grzechów naszych przez swoją krew
6 i uczynił nas królestwem,
kapłanami Boga i swojego Ojca,
Jemu chwała i potęga na wieki.
Amen.
7 Oto przychodzi z obłokami
i zobaczy Go każde oko
i ci, którzy Go przebodli.
A wszystkie plemiona ziemi
uderzą
się [w piersi] z Jego powodu. Tak, amen.
8 Ja jestem Alfa i O, mówi Pan
Bóg,
który Jest, Był i Przychodzi, wszechpotężny.
I.
Zagadnienia literackie
Powyższa perykopa, w której autor wprost zwraca
się do odbiorców, stanowi w Apokalipsie drugą część prologu do księgi. W tej
funkcji stanowi dopełnienie i rozwinięcie części pierwszej, zgodnie z tendencją
Apokalipsy do uzupełniania jednej wyroczni przez następną. Zarazem jest jednak
samodzielnym, zapewne pierwotniejszym, prologiem do wizji Chrystusa i listów do
siedmiu Kościołów w Azji z rozdz. 1 – 3. Mogłaby jednak, jak już wskazałem,
pochodzić od tego samego autora, choć raczej z innego etapu redakcji
księgi.
Ponadto sekcja ta ma cechy nagłówka listu. Ten nagłówek pierwotnie
odnosił się najpewniej do rozdz. 1 – 3, ale w obecnym brzmieniu pasuje też do
całości, znajdując swój odpowiednik w pozdrowieniu końcowym: Łaska Pana Jezusa
ze wszystkimi (22, 21). Pierwsza linia wymienia autora i adresatów. Potem
następuje pozdrowienie, zaczynające się od formuły: łaska wam i pokój (a
mianowicie od Boga). Odpowiada to ściśle cechom formalnym listów greckich.
Stosując łacińską terminologię retoryczną, powiemy, że zaczynały się one od
prescriptio, na które składa się superscriptio (nadawca), adscriptio (adresat) i
salutatio (pozdrowienie). Natomiast forma i treść tego pozdrowienia jest czysto
chrześcijańska.
W dalszym ciągu tej sekcji (ww. 4b-6) można się doszukiwać
struktury trynitarnej, gdyż wymieniono kolejno Boga samego, siedem duchów i
Chrystusa, co przypomina trynitarne pozdrowienie z 1 Tes 1, 2-5; to ostatnie
również wzmiankuje Ducha Bożego w sposób mniej wyraźny (por. też Rz 1, 2-4). Z
drugiej strony, wobec wyraźnego przyporządkowania siedmiu duchów Bogu, można tu
widzieć raczej strukturę dwuczęściową (Bóg i Chrystus), jak w gros pozdrowień
Pawłowych (np. Rz 1, 7; 1 Kor 1, 3). Wzmianka o siedmiu duchach stanowiłaby więc
rozwinięcie wzmianki o Bogu, analogiczne do późniejszego rozwinięcia wzmianki o
Chrystusie.
Pozdrowienie to przechodzi płynnie w hymniczne wyznanie wiary w
Chrystusa (ww. 5-6), które można sklasyfikować jako doksologię. Jest bowiem
krótkie, oddaje Chrystusowi chwałę (gr. doksa); jak inne doksologie wymienia
chwalonego, motyw pochwały i jej wieczystość, a kończy się modlitewnym Amen.
Doksologii jest w Apokalipsie więcej (4, 9; 5, 13-14; 7, 12; 19, 1). Ta
doksologia pełni taką samą funkcję, jak te, które otwierają lub zamykają listy
bądź ich części (Ga 1, 5; por. Rz 16, 25-27; Flm 4, 20; 1 Tm 6, 16; 2 Tm 4, 18;
Hbr 13, 21; 1 P 5, 11). Inne doksologie podsumowują modlitwę czy religijny wywód
albo je wprowadzają.
Zwraca uwagę, że wyznanie to wymienia siedem mniej lub
bardziej rozbudowanych określeń Chrystusa, co musiało być zamierzone, zważywszy
na rolę siódemki w Apokalipsie (liczba ta występuje w niej 54 razy). Kolejno: 1.
Jezus Mesjasz; 2. świadek, 3. pierworodny; 4. władca; 5. miłuje nas; 6. uwolnił
nas od grzechów; 7. uczynił nas królestwem i kapłanami. Pierwsze cztery dotyczą
godności Chrystusa, następne trzy Jego działania zbawczego. Te trzy mają formę
narracyjną, co w doksologiach normalnie nie występuje.
Wersety 5-6 mogą
stanowić cytat z liturgii chrześcijańskiej. Werset 7 jest luźnym dopowiedzeniem,
które uzupełnia to wyznanie wiary perspektywą paruzji. Jego liturgiczna geneza
też wydaje się możliwa; stanowiłoby ono wtedy odpowiedź zgromadzenia na podane
wcześniej wyznanie. Mniej prawdopodobne wydaje się, żeby liturgiczny dialog
występował już w ww. 5-6, gdzie końcowe trzy określenia stanowiłyby odpowiedź
zgromadzenia (tak U. Vanni, Un esempio di dialogo liturgico). Natomiast w. 8
powtarza na sposób inkluzji określenie Boga z w. 4 i w ten sposób sygnalizuje
koniec całej perykopy.
II. Egzegeza
4. Jan do siedmiu Kościołów
w Azji. Na temat autora Apokalipsy, liczby siedem oraz siedmiu wspólnot jako
adresatów listów mowa we Wstępie (p. 4.3 i 6), natomiast ich indywidualne
charakterystyki znajdą się w komentarzu do rozdz. 2 – 3. Gr. ekklēsia,
zgromadzenie, w kontekście ustabilizowanego życia chrześcijańskiego można już
tłumaczyć jako Kościół. Azja oznacza rzymską prowincję o tej nazwie, Azję
Prokonsularną, w zachodniej części dzisiejszej Azji Mniejszej (Frygia, Myzja,
Karia i Lidia), chociaż Grecy znali już szersze rozumienie tego terminu na
oznaczenie masy lądu naprzeciwko Europy, a poprzednio nazywali tak obszary
hellenistycznego imperium Seleucydów.
Łaska wam i pokój. Odpowiada to ściśle
pozdrowieniom wstępnym z listów Pawłowych – ze wszystkich, których autorstwo
jest pewne (a ponadto 2 Tes, Kol i 1-2 P). Jest to więc stała formuła
chrześcijańska. Jej rozwinięcie jest jednak nietypowe. Paralelne pozdrowienia
wymieniały „Boga Ojca i Pana Jezusa Chrystusa” (Rz 1, 7; 1 Kor 1, 3; 2 Kor 1, 2;
Ga 1, 3; Ef 1, 2; Flm 1, 2; 2 Tes 1, 2; Flm 3), czasem w minimalnie innej formie
(1 Tm 1, 2; 2 Tm 1, 2; Tt 1, 4; 2 P 1, 2; 2 J 3); mogło brakować jakiegoś
elementu (1 Tes 1, 1; Kol 1, 2; 1 P 1, 2; Jud 2). Jak u Pawła, chodzi o łaskę i
pokój od Boga i Chrystusa, ale przedstawiono Ich tutaj innymi słowami. Jesteśmy
w tym samym kręgu, ale autor wyraża się po swojemu.
Łaska nie oznacza tu
oczywiście łaski w sensie uściślonym przez teologię dogmatyczną, lecz Bożą
łaskawość i życzliwość (hebr. Hesed), a pokój to nie sam spokój i wolność od
wojen, lecz pomyślność i dobrobyt (hebr. šālôm). Z tych dwóch składników
uroczystego pozdrowienia pierwszy ma wymiar bardziej religijny, drugi – bardziej
doczesny. Życzenie łaski, gr. charis, jest etymologicznie spokrewnione z typowym
greckim powitaniem chaire, które znaczy tyle, co witaj.
Który Jest, Był i
Przychodzi. To swoiste imię Boże powtarza się w 1, 8; 4, 8, a w skróconej formie
w 11, 17; 16, 5. Wyraża ono panowanie Boga nad czasem, czasową wszechobecność.
Ze względu na potrójne określenie nie jest tu wykluczona aluzja trynitarna,
gdyby przyjąć, że Który jest to imię Ojca, Był – Syna jako istniejącego od
początku, Przychodzi – Ducha Parakleta (Andrzej z Cezarei, Ap. Comm. 1, 4).
Skądinąd jednak „przychodzący” to miano Jezusa jako Mesjasza (Mt 21, 9
itd.).
Który Jest to gr. ho ōn, „Będący”, „Obecny”. Formę tę spotkamy w
greckim przekładzie Wj 3, 14, gdzie Jahwe przedstawia się Mojżeszowi słowami
„jestem, który jestem”, co odpowiada w Septuagincie egō eimi ho ōn, czyli Ja
jestem Będącym. Imieniu Bożemu Jahwe można bowiem przypisać sens „obecny”,
„będący”. Autor Apokalipsy ma więc poczucie, że Bóg objawił się mu tak, jak
wtedy Mojżeszowi na Horebie. Imię Boże ho ōn spotkamy też w Jr 1, 6; 4, 10; 14,
13; 39, 17 (LXX). Pojawia się ono u Filona z Aleksandrii. W tekstach pogańskich
jest rzadkie (Numeniusz, fr. 12; papirusy magiczne i amulety pod wpływem
żydowskim, np. Papyri Graecae Magicae 71, 3-4). Można w nich oczekiwać raczej
nazywania Boga „bytem”, „istnieniem”, gr. to ōn.
Natomiast potrójne
określenie bytu boskiego jako tego, który istnieje w każdym czasie, ma wyraźną
inspirację grecką. Już w prologu Teogonii Hezjoda (33-34) mowa o Muzach: „i
nakazały opiewać ród szczęsnych zawsze żyjących oraz je same zawsze: i na
początku, i z końcem” (tł. J. Łanowski). Tekst orficki głosi, że Zeus jest
głową, środkiem i spełni wszystko (fr. orficki 21a, Kern). Platon, mówiąc o
częściach czasu, stwierdza, że „odnosimy je do istoty wiecznej i mówimy, że
była, jest i będzie” (Tim. 37E, zacytowane już u Ireneusza, Adv. haer. 3, 25, 5;
por. Platon, Lg. 4, 715E). Plutarch przytacza inskrypcję na posągu Ateny/Izydy:
„Ja jestem wszystkim, co istniało, istnieje i ma istnieć” (Is. Os. 354C).
Pauzaniasz cytuje heksametr kapłanek Zeusa z Dodony: „Zeus był, Zeus jest, Zeus
będzie, o wielki Zeusie!” (Descr. Gr. 10, 12, 10). W pismach hermetycznych: „Bóg
wieczny […] to ten, który jest, który był i który zawsze będzie”
(Pseudo-Apulejusz, Ascl. 2, 313, łac.). Apokalipsa stosuje to do Boga Biblii,
wszelako z odcieniem dynamicznym, a nie ontologicznym, gdyż zamiast „Tego, który
będzie”, występuje Nadchodzący.
Pochodne od tego jest poznanie prorockie
trzech czasów, co występuje już u Homera (Il. 1, 70) i u Hezjoda (Theog. 38). Na
przykład przez wyrocznie Apollona odsłania się, „co będzie, było i jest”
(Owidiusz, Metam. 1, 58; podobnie Wergiliusz o Proteuszu, Ecl. 4, 392-393). Stąd
zapewne pochodzą wzmianki o objawieniu tego, co jest (lub było) i co będzie, w
literaturze żydowskiej i chrześcijańskiej (np. TestHi 47, 9; Jub 1, 26; Barn 1,
7; 5, 3).
Nadmienię jeszcze, że analogiczne wyrażenia rabiniczne na temat
Boga, w tym z Tg. Ps.-J. do Pwt 32, 39 i ExodR do Wj 3, 6. 14, okazują się
późniejsze i wynikają zapewne, podobnie jak formuła z Apokalipsy, z uprzedniego
przyswojenia powyższego sposobu mówienia w judaizmie. Cytowane przy tej kwestii
określenia biblijne są innej treści (Iz 6, 3 – potrójne „Święty”; Iz 41, 4; 43,
10; 44, 6; 48, 12 – pierwszy i ostatni).
Pod wpływem tego sposobu mówienia
pozostaje też analogiczne przedstawienie Chrystusa jako tego, który jest
wczoraj, dziś i na wieki (Hbr 13, 8). Kojarzy je trafnie z naszym tekstem
najstarszy zachowany ułamkowy komentarz do Apokalipsy (Pseudo-Orygenes, Schol.
Apoc. 5).
Od siedmiu duchów, które [są] przed Jego tronem. Pochodzenie i
znaczenie tego wyrażenia, jak i podobnych tekstów z 4, 5; 5, 6, jest wyjaśniane
na dwa sposoby. Komentatorzy współcześni są tu podzieleni.
Po pierwsze,
siedem duchów wiąże się z Duchem Świętym. Głównym argumentem jest to, że siedem
duchów wymieniono tu między Bogiem a Chrystusem. Kolejność ta byłaby jednak
osobliwa. Następnie, jak wskazałem, struktura tego fragmentu okazuje się raczej
binarna niż trynitarna. Można się jeszcze powołać na to, że gr. pneuma w
żydowskich i chrześcijańskich tekstach religijnych oznacza raczej Ducha niż
anioły (to drugie w Biblii tylko 1 Krl 22, 21-23; Hbr 1, 7. 14; 1 P 3,
19?).
W takim przypadku źródłem tego zdania byłaby grecka wersja Iz 11, 2-3,
gdzie wymieniono siedem darów Ducha (tekst hebrajski i tradycja rabiniczna zna
ich sześć). Ojcowie greccy skłonni byli więc uważać owe duchy za dary Ducha
Świętego (Ireneusz, Orygenes, Teodoret, Cyryl Aleksandryjski – zob. A. Skrinjar,
Les sept esprits). W interpretacji ściśle pneumatologicznej liczba siedem
wskazywałaby na pełnię wielorakiego działania jednego Ducha Bożego. Tak było w
tradycji łacińskiej (Hieronim, Augustyn, Grzegorz Wielki). Na przykład Cezary z
Arles mówił o siedmiorakiej łasce dla siedmiu Kościołów (Exp. Apoc. 1, 4).
Interpretacja ta może być jednak wynikiem rzutowania na Apokalipsę teologii
trynitarnej, czy to wywiedzionej z innych miejsc księgi (por. Wstęp, p. 9.3),
czy to późniejszej.
Samo inspirowanie się teologią późniejszą jest oczywiście
dopuszczalne, a czasami wydaje się nieuniknione. W Apokalipsie znajdziemy
widzenie Jezusa Chrystusa bądź jako człowieka, który przelał krew, bądź jako
boskiego. Obserwacje na ten temat mogą być inspirowane dogmatem o dwóch naturach
w Chrystusie, gdyż wynikł on właśnie z tego rodzaju stwierdzeń NT, które tę
prawdę wiary w pewien sposób zakładają. W tym jednak miejscu autor księgi wcale
nie musiał zakładać prawdy o Trójcy, nawet pośrednio.
Druga opinia głosi
bowiem, że siedem duchów to siedmiu aniołów Bożych. Też znana jest ona od
starożytności (np. komentarze Andrzeja z Cezarei i Ekumeniusza, ad locum). Skoro
duchy stoją przed tronem Boga, to są Mu podporządkowane. Tron to atrybut króla,
zasiadającego wśród poddanych.
W najbliższym kontekście postacie te
odpowiadają aniołom siedmiu Kościołów (2 – 3), tożsamym z siedmioma gwiazdami w
ręku Chrystusa (1, 20). Werset 3, 1 zestawia bowiem siedem duchów Boga i te
siedem gwiazd. (To z kolei wskazuje, że spotykana czasem interpretacja astralna
siedmiu duchów nie jest odrębna, lecz odpowiada kojarzeniu aniołów z gwiazdami,
znanemu np. z 1 Hen 21, 3-6.) W 5, 6 mowa o siedmiu duchach Boga, wysłanych na
ziemię; okazują się oni posłańcami anielskimi. Występują też siódemki aniołów z
trąbami i czaszami (8, 2 – też stoją przed Bogiem; 15, 1. 6-8).
Jeśli chodzi
o tło Apokalipsy, to w Qumran anioły dość często były nazywane duchami. Boga
nazywano władcą duchów (104 razy w „Przypowieściach Henocha”, czyli 1 Hen 37 –
71; por. 2 Mch 3, 24; Lb 16, 22; 27, 16 [LXX]; 1 Clem 64, 1). Istnieją wczesne
tradycje o siódemce aniołów, zwanych później archaniołami (Tb 12, 15; potem
TestLew 18, 2; 4QShirShabb; tekst gr. G w 1 Hen 20, 2-8; por. 1 Hen 90, 21).
Wydaje się, że te argumenty są daleko silniejsze i że siedem duchów to istotnie
aniołowie.
5. Następuje teraz krótki hymn zawierający siedem określeń
chrystologicznych. „Jezus Mesjasz” – było już przedstawione (Wstęp, p. 2, oraz
Ap 1, 1). Choć utarte w chrześcijaństwie, potem już w Apokalipsie nie występuje.
Trzy dalsze: świadek, pierworodny i władca, zostały zapewne zestawione razem pod
wpływem mesjańskiego Ps 89, 28. 38, gdzie się spotykają, aczkolwiek w nieco
innym brzmieniu i kontekście („Ustanowię go pierworodnym, najwyższym spośród
królów ziemi […]. Jak księżyc niewzruszony na wieki, wierny świadek na
niebie”).
„Świadek wierny” – jako określenie Chrystusa powtarza się w 3, 14:
świadek wierny i prawdomówny. Tam świadkiem jest Jezus wywyższony, dyktujący
listy; w 1, 2 świadectwo jest tożsame z objawieniem; w 22, 20 świadczy on jako
mający przyjść. Byłoby to zatem świadectwo Chrystusa chwalebnego. Z drugiej
strony „świadkiem wiernym” okazuje się w 2, 13 męczennik Antypas; męczennicy są
też świadkami w 11, 3; 17, 6. W samym w. 5 miano świadka poprzedza nawiązanie do
Jezusowego zmartwychwstania. W Ewangelii Jana wielokrotnie jest mowa o tym, że
ziemski Jezus świadczy o prawdzie. Każe to przychylić się do pojęcia życia i
śmierci Jezusa jako świadectwa, które może się płynnie łączyć ze świadectwem
Chrystusa niebiańskiego.
„Pierworodny wśród umarłych” – oznacza pierwszego
zmartwychwstałego, jak w Kol 1, 18 (por. Rz 8, 29). List do Kolosan cytuje tu
wcześniejszy hymn, a więc miano to też jest wcześniejsze. Dz 26, 23 mówią
wprost: „pierwszy w powstaniu z martwych” (por. Dz 3, 15). Zmartwychwstanie to
jakby narodziny, ale przed nim nastąpiła śmierć; choć Apokalipsa maluje
Chrystusa uwielbionego, to motywy pasyjne są w niej silne. Fraza z Apokalipsy
zakłada, że po Chrystusie zmartwychwstaną inni ludzie, to znaczy
zmartwychwstanie Chrystusa jest modelem naszego zbawienia.
Skądinąd kryje się
tu aluzja do Jezusa jako syna pierworodnego, co przenośnie już w ST oznaczało
pierwszeństwo (Pwt 21, 15-17). Pierworodnym był Izrael i król; w Ps 89, 28,
związanym z badanym wersetem Apokalipsy, chodzi o króla mesjańskiego (por. Jr
42, 5). W odniesieniu do Jezusa „pierworodny” oznaczać też może pierwszeństwo
przed stworzeniem (Kol 1, 15; por. Ap 3, 14), na podobieństwo pierwszeństwa
Mądrości Bożej.
„Władca królów ziemi” – oznacza to samo, co „król królów” w
17, 14; 19, 16. Greckie archōn oznacza ogólnie przełożonego, naczelnika – nie
był to typowy tytuł królewski, chociaż w ten sposób tłumaczono łac. princeps
(Wlg: princeps regum terrae). Określenie to nawiązuje do roli Boga, który jest
królem (np. Wj 15, 18). Króluje nad stworzeniem i nad Izraelem, ale najczęściej
mowa o Jego władzy nad narodami, mającej uwidocznić się w czasach ostatecznych.
Okazuje swą przewagę nad królami ziemskimi (Ps 148, 11; Iz 24, 21; Mdr 12,
13-14). W ten właśnie sposób Apokalipsa widzi więc Chrystusa, pośrednio w tym
miejscu przyznając Mu Boską rolę i godność. Jak z tego wynika, Jezus Chrystus
jest w tym fragmencie przedstawiony kolejno jako człowiek-świadek, jako umarły i
zmartwychwstały, jako boski władca, który zwycięża władców tego świata (por. 6,
15; 17, 2; 18, 3. 9; 19, 19).
Doksologia przechodzi teraz od godności Jezusa
Chrystusa do Jego roli i czynów; podobny układ ma Ga 2, 20. Ujmuje te czyny w
trzech punktach (ww. 5b-6): miłuje nas; uwolnił nas od grzechów; uczynił nas
królestwem i kapłanami. Podobnie czyni tekst Tt 2, 14, który wymienia: oddanie
się za nas; odkupienie od nieprawości; oczyszczenie i uczynienie nas ludem.
Występuje tu więc szerzej spotykany chrześcijański sposób mówienia.
Temu,
który nas miłuje. Miłość Chrystusa do nas jest szczególnie podkreślona w
Ewangelii Jana (J 13, 1; 13, 34; 15, 9; 15, 12; por. Ef 5, 2). Nowy Testament
jako całość częściej mówi o miłości Bożej. Przejście od miłości do oddania się
za nas występuje w Ga 2, 20; Ef 5, 2; 5, 25. W NT oddanie siebie odnosi się do
śmierci Jezusa na krzyżu (Mk 10, 45 i par.; J 10, 11; Ga 1, 4; Tt 2, 14; 1 J 3,
16) oraz do tego, że umarł za nasze grzechy (por. np. 1 Kor 15, 3; 1 P 3, 18).
Są to kluczowe stwierdzenia soteriologii chrześcijańskiej, dobrze znane
chrześcijanom w ogóle, a w małoazjatyckim środowisku powstawania Apokalipsy w
szczególności.
Który uwolnił nas od grzechów naszych przez swoją krew.
Uwolnienie jest przenośnią, w której sytuacja grzesznika porównana jest do losu
niewolnika lub jeńca. Uwolnienie polegało na wykupie (stąd „odkupienie” w języku
teologii; odkupienie to wyzwolenie). W 5, 19 (por. 7, 14; 12, 11; 14, 4) ludzie
zostali właśnie kupieni dla Boga przez krew Baranka. W świetle starożytnych
zwyczajów może to znaczyć, że stają się Jego własnością, albo że Bóg wykupuje
ich i wyzwala: działa wtedy albo jako krewny ratujący ziomka z niewoli, albo też
jako łaskawy pan, który wykupionego czyni swoim wyzwoleńcem. Obraz wykupu
występuje u Pawła, od niego może więc pochodzić (Ga 3, 13; 4, 5; 1 Kor 6, 20; 7,
23; por. Tt 2, 14; 1 P 1, 18; 2 P 2, 1).
Krew w tym obrazie nie przedstawia
jednak zapłaty. Krew Chrystusowa to krew Nowego Przymierza, wylana za
grzeszników (Łk 22, 20), a więc krew ofiary, takiej jak ofiary krwawe składane
na ołtarzu świątyni, których krwią kropiono obecnych. Przelanie krwi Jezusa ma
walor zbawczy (por. J 6, 53-54; Rz 3, 24; 5, 9; Ef 1, 7; Kol 1, 20; Hbr 9, 14;
10, 19; 12, 24; 1 P 1, 2. 19; 2, 24). Mamy tu więc nawiązanie do krzyża
Chrystusowego.
Jest to bliskie innemu obrazowi zbawienia, a mianowicie
oczyszczeniu z grzechów jako brudu, jak w paralelnym tekście Tt 2, 14. A w 1 J
1, 7: „Krew Jezusa, Syna Jego, oczyszcza nas od wszelkiego grzechu”. W obrzędach
ST krew oczyszczała, będąc płynem sakralnym, niosącym w sobie tajemnicę życia. W
tej roli występuje w 7, 14, gdzie pojawia się paradoksalny obraz wybielenia szat
we krwi Baranka.
6. I uczynił nas królestwem, kapłanami Boga i swojego
Ojca. Jest to oczywiste nawiązanie do Wj 19, 6, gdzie w odniesieniu do ludu
Bożego mowa o „królestwie kapłanów” (co może oznaczać ich królewskość,
kapłańskich królów oraz królewskie kapłaństwo, jak w wersji Septuaginty i 1 P 2,
9). Apokalipsa interpretuje to jako dwa odrębne przywileje ludu Bożego: jest on
królestwem i kapłanami. Taka interpretacja występuje też w przekładzie Symmacha,
w etiopskim tekście Jub 16, 18; 33, 20, w targumach i gdzie indziej. Była więc
znana w ówczesnym judaizmie.
Jeśli wyodrębnić pojęcie królestwa, wierni
byliby przedstawieni jako poddani raczej Boga i Chrystusa niż królów ziemskich,
jako niezależna społeczność. Bardziej podkreślono jednak, że są kapłanami.
Podobnie jak na innych miejscach w Apokalipsie (5, 10; 20, 6; por. 1 P 2, 5. 9),
kapłani to chrześcijanie. Wspólnota chrześcijańska z Apokalipsy czuje się więc
kontynuacją Izraela jako ludu Bożego, pełniącego w łonie ludzkości funkcję
kapłańską. Ponieważ zupełnie nie widać, by spełniali oni ofiarnicze funkcje
starożytnych kapłanów, specjalistów od kultu, trzeba to widzieć przenośnie.
Pojęcie kapłaństwa oznacza tu ogólnie miejsce pośrednika między ludźmi a Bogiem
– pośrednika, którego wstawiennictwo polega na modlitwie. Stąd bierze się
dzisiejsze pojęcie powszechnego kapłaństwa, różnego od kapłaństwa
sakramentalnego, o którym w tym miejscu nie wspomniano (por. Rz 15, 16, gdzie
Paweł opisuje swoją służbę jako kapłańską).
Boga i swojego Ojca. Te dwa
paralelne określenia przypominają, że Jezus jest Synem Bożym, tak w perspektywie
swej boskości, jak i człowieczeństwa (por. J 20, 17).
Jemu chwała i potęga na
wieki. Amen. Jest to konwencjonalne zakończenie doksologii, znane z dziesiątków
przykładów w tekstach biblijnych i pozabiblijnych. Przymioty chwały i potęgi są
boskie. Nie ma jednak pewności, czy to zakończenie dotyczy Boga i Ojca,
wymienionego przed chwilą, czy też Jezusa Chrystusa, którego wychwala
doksologia. To drugie jest bardziej prawdopodobne. Wskazano by więc na Chrystusa
jako Boga. W kontekście przypisywania chwały i potęgi cesarzom pobrzmiewa tu
polemika z ich roszczeniami do boskości.
Amen (od hebr. rdzenia ’mn – być
pewnym, stałym) stanowi w ustach Jezusa potwierdzenie tego, co chce powiedzieć,
„zaprawdę”. Poza tym słowo to stanowi standardowe zakończenie modlitw; wtedy
oznacza „niech tak się stanie” (por. np. 1 Kor 14, 16). Można je pojmować jako
odpowiedź zgromadzonych na modlitwę liturgiczną. Nawet jeśli teksty Apokalipsy
nie są wprost liturgiczne, są na liturgię stylizowane i liturgiczne z
ducha.
7. Werset ten streszcza zapowiedź paruzji Chrystusa, a tym samym
przygotowuje dalsze partie Apokalipsy. Łączy przy tym motyw chwały i motyw
pasyjny. Rozpoczęcie od „oto” i zakończenie „amen” odpowiada stylowi proroctwa
wczesnochrześcijańskiego. „Oto przychodzi” powtarza się w 16, 15; 22, 7. 12
(por. 22, 20).
Brzmienie proroctwa opiera się na dwóch tekstach ST: Dn 7, 13
(raczej w wersji Teodocjona niż tekstu masoreckiego i Septuaginty) oraz Za 12,
10-14. Te same dwa miejsca wpłynęły na Mt 24, 30 (i par.; por. Mt 26, 64). Ich
kombinacja pobrzmiewa też w Did 16, 8 i u Justyna, Dial. 14, 8. Było to więc
utarte połączenie. Przypuszczalnie jego źródłem było w tym przypadku proroctwo
Jezusowe z Mt 24, 30: „A wtedy pokaże się na niebie znak Syna Człowieczego, a
wtedy uderzą się [w piersi] wszystkie plemiona ziemi, i zobaczą Syna
Człowieczego przychodzącego na obłokach nieba z wielką mocą i chwałą”.
Oto
przychodzi z obłokami (por. Dn 7, 13). Obłok – to powszechny w Biblii symbol
chwały Bożej. Chrystus przychodzi więc jako boski triumfator. Użycie czasu
teraźniejszego zamiast przyszłego uwypukla bliskość i pewność zdarzenia. Tytuł
Syna Człowieczego z Daniela został tu pominięty, ale pojawi się krótko potem w
1, 13.
I zobaczy Go każde oko, i ci, którzy Go przebodli. Tłem jest Za 12,
10: „Będą patrzeć na tego, którego przebodli”. Podobnie jak J 19, 37, również Ap
1, 7 cytuje w wersji bliższej pierwotnemu tekstowi hebrajskiemu, który brzmiał
według przekładów starożytnych i części rękopisów ’ljw („na niego”), a nie jak w
tekście masoreckim ’lj („na mnie”). Wyrażenie zobaczy go każde oko zakłada
przybycie w ciele, a więc widzialne, a zarazem nadaje paruzji zasięg
uniwersalny. Za interpretację tej myśli można uznać Did 16, 8: „Wtedy zobaczy
świat [kosmos] Pana przychodzącego na obłokach nieba”. Ci, którzy Go przebodli
oznaczają dosłownie oskarżycieli i katów Jezusa, ale w kontekście
uniwersalistycznym należałoby tu widzieć wszystkich wrogów i prześladowców.
Apokalipsa, podobnie jak J 19, 37 i gros tradycji chrześcijańskiej, opowiada się
tutaj za innym odczytaniem tekstu hebrajskiego niż Septuaginta, gdzie mamy:
„kogo zelżyli”. Różnica między tymi wersjami została odnotowana przez Ojców
Kościoła (Hieronim, Epist. 57, 7, 5; Cyryl Aleksandryjski, Comm. Zach. 2, 493,
3-10).
A wszystkie plemiona ziemi uderzą się [w piersi] z Jego powodu. Tu też
mamy akcent uniwersalistyczny – wszystkie plemiona ziemi – aczkolwiek ich obraz
jest negatywny (por. 5, 9; 7, 9; 11, 9; 13, 7; 14, 6). Tak samo jest w Mt 24,
30, podczas gdy w podobnym tekście Za 12, 10-14 mowa o żałobie rodzin w kraju
Izraela. W bliźniaczym formalnie zdaniu z Ap 18, 9 mowa o królach ziemi w
żałobie po Babilonie.
„Uderzać się” oznacza w Biblii mocne bicie się w piersi
na znak żałoby – a wtórnie na znak pokuty, która jest żałobą nad swoimi
grzechami (Łk 18, 13). Stąd termin ten przekłada się także: „boleć”, „być w
żałobie”. Chodzi więc o spóźnioną żałobę i pokutę świata w obliczu paruzji. W
kontekście tego wersetu zobaczenie i żałoba są skojarzone fonetycznie, gdyż
odpowiednie czasowniki greckie brzmią opsetai i kopsontai. Końcowe tak, amen
stanowi uroczyste, emfatyczne potwierdzenie, łączące słowo greckie i hebrajskie
o tym samym wydźwięku (por. Mk 14, 36).
8. Ja jestem Alfa i O, mówi Pan
Bóg. Proklamacja ja jestem nawiązuje, podobnie jak zawartość w. 4, do objawienia
się Boga Mojżeszowi w płonącym krzaku na Horebie. Jahwe mówi tam o sobie „Ja
jestem” (Wj 3, 6. 14 LXX; por. objaśnienia przy w. 4 oraz 17). Mamy tu do
czynienia z samoobjawieniem się Boga, który przemawia osobiście, co w
Apokalipsie zachodzi tu, na początku oraz pod koniec księgi (21, 5-8).
A
(alfa) i W (długie „o”, omega) to pierwsza i ostatnia litera alfabetu greckiego.
Te słowa oznaczają Boga również w 21, 6, a Boskiego Chrystusa w 22, 13.
Przenośnie oznaczają, że Bóg jest początkiem i końcem, bo tak to objaśniają
tamte dwa miejsca. O pierwszym i ostatnim mówią jeszcze: 1, 17; 2, 8; 22, 13
(por. analogiczna symbolika w Iz 41, 4; 44, 6; 48, 12; 1 Hen 60, 11). Pośrednio
alfa i omega wskazują na cały alfabet między nimi („od A do Z”). Taką figurę
retoryczną, polegającą na wymienieniu skrajności dla wskazania całego spektrum,
nazywa się „meryzmem”. Znaczy to, że Bóg ogarnia cały czas i nad nim panuje.
Jest z nami od stworzenia do końcowego wybawienia.
Doszukiwano się też
skojarzeń symbolicznych związanych z literami, choć opiera się to na źródłach
późniejszych. Litery greckie A i W bywały w papirusach magicznych skrótowym
zapisem listy siedmiu samogłosek, też stanowiących imię boskie. W pewien sposób
symbolizowały one siedem planet; skojarzenie to sugeruje władzę Boga nad
wszechświatem. Spotyka się w tych papirusach grecki zapis imienia Bożego Jahwe w
formie IAW, co mogło być znane wcześniej i inspirować miano Alfa i Omega.
Hebrajskie słowo „prawda”, amt, rozumiano jako imię Boże, gdyż jego kolejne
litery a, m, t, są odpowiednio pierwszą, środkową i ostatnią litera alfabetu
hebrajskiego (GenR 81 = 52a). Miano Alfa i Omega pochodzi więc zapewne z
hellenistycznej religijności popularnej, czy to żydowskiej, czy greckiej.
Pan
Bóg, gr. Kyrios Theos, może odpowiadać hebrajskim parom imion: Jahwe Elohim lub
Adonai Elohim. Streszcza więc główne imiona Boże i hebrajskie wyznanie wiary, że
Jahwe jest Bogiem (np. Pwt 6, 4). Określenie to było dość częste (choć nie jak
obecnie). Występuje w Apokalipsie 11 razy. Ten Bóg określa tu siebie jako Alfę i
Omegę, początek i kres wszystkiego, co jest w czasie. Cały zwrot mówi Pan Bóg
jest charakterystyczny dla niektórych proroków (Ag, Za, Ml).
Który Jest, Był
i Przychodzi, wszechpotężny. Przypomniane teraz określenie Boga z w. 4 wskazuje
na to samo, co Alfa i Omega, na wszechczasowość. Obok stoi wszechmoc. Wieczne
istnienie łączy się z największą mocą, bytowanie z działaniem. Obrazowy język
niesie myśli o Bogu, które byśmy zaliczyli do filozoficznych.
Wszechpotężny,
gr. pantokratōr, to także częste imię Boże, które w Septuagincie pojawia się aż
170 razy. Wtórnie występuje w starożytnym piśmiennictwie żydowskim i czasami
pogańskim. Reprezentuje hebrajskie imiona Boga Jahwe, które znamy w
transliteracjach Jahwe Sabaoth i Szaddaj, choć pierwsze z nich lepiej tłumaczyć
Jahwe Zastępów. W Wulgacie omnipotens, wszechmogący, odpowiada drugiemu z nich.
Notabene nie używam w przekładzie bardziej utartego po polsku przymiotnika
„wszechmogący”, „wszechmocny”, gdyż grecki termin nie wiąże się etymologicznie z
możnością, lecz właśnie z siłą i potęgą. W każdym razie chodzi o nieograniczoną
możliwość działania w świecie.
W Apokalipsie miano to występuje 9 razy,
zawsze w odniesieniu do samego Boga (wschodnie ikonograficzne przedstawienie
Chrystusa Pantokratora wychodzi więc poza tekst biblijny). Z tego 6 razy chodzi
o zwrot Pan Bóg wszechpotężny (4, 8; 11, 17; 15, 3; 16, 7; 19, 6; 21, 22), w
którym łączą się imiona Boże z obecnego wersetu. Takie zestawienia imion Bożych,
krótsze czy dłuższe, mają cechy wyznania wiary, gdyż proklamują najważniejsze
rzeczy, jakie należy powiedzieć o Bogu.
III. Przesłanie
Ta
druga część prologu do księgi ma cechy teologicznego streszczenia o bogatej,
„gęstej” treści, wymagającej tym samym wielu objaśnień. Przeważa treść
chrystologiczna. Poszczególne wyrażenia czerpią z tradycji biblijnej i
ówczesnego języka religijnego o korzeniach żydowskich i hellenistycznych. Prorok
głosi Boga, którego istnienie i panowanie ma zasięg absolutny. W tym kadrze
wyznanie wiary i wyrocznia pokazują zwycięskiego Chrystusa. Znajomość i uznanie
Boga stanowi punkt wyjścia księgi; całość Apokalipsy lepiej odsłoni Chrystusa i
objawienie od Niego pochodzące. Pokazując Boga, ustęp ten podkreśla Jego
wieczyste istnienie i działanie oraz panowanie. Następnie wymienia Jezusa
Chrystusa, ludzkiego i boskiego, który z miłości wybawił nas przez swoją krew,
wywyższył i nadchodzi w chwale, by zapanować nad
światem.