Walka duchowa

  • według św. Benedykta
Walka duchowa
11,90 zł
/ szt. brutto
Łatwy zwrot towaru w ciągu 14 dni od zakupu bez podania przyczyny
Darmowa dostawa od 199,00 zł

„Każdy jest taki, jaka jest jego miłość” - powiada święty Augustyn. Lecz nie jest łatwo „trwać” w miłości. Potrzeba do tego łaski i walki duchowej, której miejscem jest przede wszystkim serce człowieka. Tam bowiem rodzą się wszelkie złe uczucia: zwątpienie, rozpacz, obojętność, przemoc czy nienawiść. Chodzi o to, by nieustannie i wciąż od nowa przemieniać je w miłość, nadzieję i pokój. Jak to robić? Można skorzystać z doświadczenia św. Benedykta, mistrza w tej dziedzinie.

Książka w sposób prosty i jasny przybliża nam zasady i środki walki duchowej według Reguły św. Benedykta. Ojciec Bernard Ducruet OSB przedstawia kluczowe informacje na temat walki duchowej, która jest drogą naszego wzrastania w miłości. Od 1947 roku o. Bernard Ducruet jest benedyktynem w opactwie Saint-Benoît-sur-Loire.

SPIS TREŚCI

Święty Benedykt . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 5
Walka duchowa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 11
Natura walki duchowej . . . . . . . . . . . . . . . . 14
Trzy wyłomy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 15
Podsumowanie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 21
Czynniki potęgujące walkę duchową . . . . . . . . 27
Kontekst . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 29
Obciążenia i łaska . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 32
Nieprzyjaciel . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 33
Miejsce walki duchowej . . . . . . . . . . . . . . . . . . 39
Wielkie zasady walki duchowej . . . . . . . . . . . . 43
Poszukiwanie miłości . . . . . . . . . . . . . . . . . 45
Duch Święty czy duch zła? . . . . . . . . . . . . . 46
Uczestniczenie w Odkupieniu . . . . . . . . . . 47
Wzrastanie w miłości . . . . . . . . . . . . . . . . . 48
Walka Kościoła . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 48
Podstawowe środki walki duchowej . . . . . . . . 51
Modlitwa . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 53
Kościół . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 54
Działalność charytatywna . . . . . . . . . . . . . . 55
Kontemplacja . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 55
Droga zakonna . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 57
Wnioski. Duch synowski . . . . . . . . . . . . . . . . . 59


FRAGMENT

Walka duchowa
 
W chrześcijańskim mona­stycyzmie wschodnim braterska wspólnota oparta na miłości zajmuje szczególne miejsce. Święty Bazyli z Cezarei [jeden z doktorów Kościoła na Wschodzie – red.] już na wstępie swej Reguły przedstawia uczniom, czym jest owa miłość we wspólnocie. W czasach obecnych nowe wspólnoty najczęściej podkreślają ten właśnie aspekt życia wspólnotowego.
Z kolei święty Benedykt, idąc za przykładem Ojców Kościoła i świętego Kasjana, za specyficzną cechę monastycyzmu uznaje walkę duchową. Już od pierwszego rozdziału jego Reguły właśnie walka duchowa jest wskazywana jako kryterium wyznaczające miejsce i rolę mnicha we wspólnocie. Cenobitą[1] jest ten, „który żyje w klasztorze i pełni służbę pod regułą i opatem”[2]. Anachoretą, inaczej eremitą, jest ten, który „przechodząc długą próbę w klasztorze,
od wielu uczył się, jak należy walczyć z diabłem, a dobrze przygotowany w szeregach braci do samotnej walki na pustyni i dość już silny, by obejść się bez pomocy bliźniego, jest w stanie, z pomocą Bożą, zmagać się w pojedynkę ze złem czającym się w ciele i w myślach”
[3].
Zatem walka duchowa określa wspólnotową tożsamość mnicha. Braterska wspólnota jest wynikiem ascezy, której cudowną bezinteresowność opisze pod koniec swej Reguły święty Benedykt. Ten sam kierunek odnajdujemy u świętej Teresy z Lisieux. W rękopisie C wyjawia ona, jak odkryła, na czym polega praktykowanie miłości, która jest darem Boga danym człowiekowi za darmo, bez żadnej jego zasługi.
 
 
Natura walki duchowej
 
Najbardziej naturalnym motywem i motorem naszego życia jest miłość samego siebie,
a następnie miłość innych ludzi i miłość Boga, najbardziej pożądanego dobra na drodze naszego rozwoju.
Jednak miłość samego siebie ulega wypaczeniu, jeśli – przerośnięta – kieruje się ku sobie jako jedynemu dobru i wypiera każdą inną miłość: Boga i bliźnich. Wówczas staje się egoizmem.
Walka duchowa będzie od nas wymagała wyrzeczenia się ubóstwionego „ja” i odnalezienia prawdziwego Boga. Cała Ewangelia zachęca nas, byśmy naśladując Jezusa, ukrzyżowali[4] owo fałszywe, przerośnięte uczucie i odnaleźli mądrość miłowania. Rzecz w tym, by „utracić siebie, aby siebie odzyskać”; przekroczyć siebie, by kochać; zrezygnować z siebie, by wyjść naprzeciw bliźniego.
 
 
Trzy wyłomy
 
Naszą naturę, wraz z jej potrzebami i pragnieniami, osłabiają trzy skłonności, stanowiące jakby wyłomy lub otwarte rany w jej pierwotnej kondycji. W dzisiejszej dobie wielu teologów łamie sobie głowę nad wymyślnymi komentarzami do pierwszych rozdziałów Księgi Rodzaju, aby uzasadnić naszą wiarę w tajemnicę grzechu pierworodnego. Jednak grzech pierworodny to przede wszystkim fakt egzystencjalny: wszyscy wiemy z doświadczenia, jak bardzo osłabiają naszego ducha te trzy skłonności, które postaramy się teraz opisać.
 
Pierwszy wyłom
 
Pierwszym wyłomem, który osłabia zdrowe i naturalne pragnienie życia, istnienia, kreacji i tworzenia, jest pożądliwość: zła skłonność do zagarniania dla siebie, posiadania dla siebie, tworzenia dla siebie. Pragnienie dobra i tego co dobre staje się pragnieniem osiągnięcia dobrobytu, korzystania z wszelkiego możliwego komfortu, czyli przeradza się w praktyczny materializm, typowy dla kogoś, kto nie szuka umocnienia w modlitwie, gdyż ta straciła dla niego wszelki smak. Jego ciało, jak mówi psalm, „przywarło do ziemi” (por. Ps 44, 26). Odczuwa on lęk przed podjęciem jakiejkolwiek próby wyjścia poza siebie i zwrócenia się ku bliźniemu. Symbolem takiej pożądliwości jest wieprz nieustannie ryjący w poszukiwaniu pożywienia.
Skłonność, o której mówimy, staje się pożywką dla strachu przed niedostatkiem, przed utratą i dla skąpstwa. Pogoń za własną przyjemnością rodzi zazdrość, zawiść, resentymenty, a wraz z nimi całą lawiną przemocy i kłamstw.
Ojcowie Kościoła mówią o potrójnej pożądliwości: pieniędzy, seksu i świata, która jest zła dlatego, że polega na perwersyjnej chęci sprowadzenia wszystkiego do siebie. Pożądliwość ta tak skutecznie „leży u wrót i czyha na nas” – jak o grzechu mówi Księga Rodzaju (por. Rdz 4, 7) – że nawet nasze najbardziej altruistyczne i szlachetne czyny bywają podszyte ukrytą motywacją, wywodzącą się właśnie z tej pożądliwości.
Walka duchowa ma sprawić, że zachowamy czujność, by w porę rozpoznać, które z naszych myśli dyktuje nam owa pierwotna pożądliwość. Jednakże nie chodzi o negowanie naszych naturalnych potrzeb czy powodującego nami pragnienia osiągania przyjemności. Walka polega na „przeorientowaniu” naszych pragnień, w czym pomóc nam może postawa ofiarności. Jest to jakby „pascha” naszych pragnień, przejście od cupiditas do Caritas, jak opisuje to święty Augustyn.
A zaznaczmy, że świętemu Augustynowi absolutnie nie chodzi o to, by dewaluować czy potępiać przyjemność; trzeba natomiast ją nawrócić, ponownie połączyć ze źródłem, nadać jej właściwy kierunek. Co więcej, wspomniana „pascha” naszych pragnień nie dzieje się w jakimś określonym momencie naszego życia, lecz jest nieustannym procesem, tworzącym dynamikę całej ludzkiej egzystencji. W taki sposób nasze życie jest „poddane pragnieniu Boga, byśmy przeszli z Babilonu do Jeruzalem, od starego człowieka do człowieka nowego, od Adama do Chrystusa, z niebytu w życie prawdziwe”.
 
Drugi wyłom
 
U podłoża drugiego wyłomu w sferze pragnień leży zdrowa i naturalna potrzeba bycia cenionym i kochanym. Bo rzeczywiście natura człowieka – czy to kobiety, czy mężczyzny – buduje ludzkie „ja” na uznaniu i miłości innych. Potrzebujemy wszelkiego rodzaju relacji z naszą rodziną, rodzicami, kulturą, otrzymanym wykształceniem itp.
To właśnie z tego, co w naszej wierze zostało ukształtowane przez środowisko zewnętrzne, czerpiemy poczucie bycia „osobą”, owym głębokim „ja” zdolnym do wejścia w osobowe relacje z bliźnim. To właśnie po to, by odkryć i rozwinąć osobowe „ja”, otrzymaliśmy w Biblii wskazanie: opuścić ojca i matkę i połączyć się w intymnym związku ze swoją żoną[5]. Oto co Bóg powiedział do Abrahama: „Wyjdź
z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę” (Rdz 12, 1).
Od tej pory połączy Abrahama z Bogiem więź posłuszeństwa, więź całkowicie intymna, w zaufaniu i wierze.
Zła skłonność, która zamieszkuje w nas, polega na tym, że potrzebę bycia cenionym i kochanym obracamy na nasz wyłączny użytek. Zapominamy o konieczności jej przezwyciężenia i przemienienia w prawdziwą, osobową relację z drugim człowiekiem. Pogrążamy się w pragnieniu bycia podziwianym, chwalonym, poważanym przez nasze otoczenie, chcemy się cieszyć wspaniałą opinią jedynie dla własnej satysfakcji.
Oto pycha tego, kto wciąż szuka nowego piedestału, by na nim stanąć i być podziwianym przez coraz to nową publiczność. W takim przypadku symbol świni ustępuje miejsca pawiowi rozkładającemu ogon; rozdęty brzuch zastępuje wydęta pierś.
I oto pycha staje się przemożnym motywem wszelkich naszych działań. Nasze czyny, nawet najbardziej bohaterskie i chwalebne, są mniej lub bardziej związane z ową próżną potrzebą pokazania się, przyciągnięcia uczuć i uwagi innych. Taki mechanizm opisuje święty Jan w swej Ewangelii, gdy mówi o postawie faryzeuszy: wielu z nich zaczynało wierzyć w Jezusa, jednak wiara ta mieszała się z umiłowaniem chwały ludzkiej[6]. Ich działania paraliżowała próżność.
Walka duchowa będzie polegała na nowym ukierunkowaniu owego pragnienia, wedle wzoru, jaki daje Jezus, gdy modli się do Ojca, by Ten otoczył Go chwałą: „Otocz swego Syna chwałą, aby Syn Ciebie nią otoczył” (J 17, 1).
Istnieje tylko jedna miłość, której powinniśmy pragnąć, i jedna chwała, i jedna świętość. Tej jedynej miłości, chwały i świętości nie powinniśmy szukać u ludzi. Tylko Bóg może opromienić nas chwałą. Pragnienie ludzkiej chwały to próżność, tę zaś można przezwyciężyć. Dowodem tego są święci – ludzie, którzy zdołali przemienić swą próżność w pragnienie, by Bóg opromienił ich swoją świętością.
 
Trzeci wyłom
 
Trzeci wyłom, który sprawia, że stajemy się słabi i podatni na pokusy, ma u podłoża zdrową potrzebę tworzenia, organizowania, panowania nad czasem i rzeczami. Zła skłonność polega na tym, że posiłkując się władzą, bogactwem lub wiedzą, chcielibyśmy o wszystkim decydować sami. Szukamy wpływów i poklasku. Pragniemy mieć pod kontrolą wszystko: wydarzenia, rzeczy, ludzi – również samych siebie.
Przekonani, że zawsze mamy rację i że do nas należy zawsze ostatnie słowo, nie przyznajemy się do porażek i błędów, nigdy też nie prosimy o wybaczenie. Symbolem takiej postawy jest pragnący dominacji orzeł. Ego staje się idolem. Wyobrażamy sobie, że jesteśmy najlepsi, wydaje się nam, że wszystko koncentruje się wokół naszej osoby.
Skłonność, o której tu mówimy, to pycha. Ojcowie Kościoła powiadają, że jest ona korzeniem wszelkiego grzechu, a przejawia się poprzez pragnienie bycia całkowicie niezależnym od wszelkiego nadrzędnego porządku: Boskiego i ludzkiego.
Walka duchowa może „przeorientować” tę skłonność, włączając ją w służbę dla królestwa Bożego, a nie swego własnego imperium. Wielu świętym i założycielom zakonów udało się tak przemienić ducha dominacji, by oddać go na służbę Bogu.
 
 
Podsumowanie
 
Pragnienie wynikające z naturalnej potrzeby: miłości, uznania i bezpieczeństwa oraz zajmowania należnej nam pozycji, niestety uległo wypaczeniu, gdy głównym motorem ludzkich działań stało się zaspokojenie ego. Wynaturzyło się, gdyż zamiast kierować się w stronę Absolutnego Dobra, które odnalazłoby w Bogu, zwraca się ku samemu sobie, stając się hedonistyczne, pyszałkowate, władcze.
To właśnie jest grzech pierworodny, jak pokazują nam pierwsze rozdziały Księgi Rodzaju. Wiemy jednak, że nawet sam Jezus był kuszony, a pokusy dotykały słabych punktów wspólnych wszystkim ludziom: pragnienia niezależności, poklasku, panowania nad światem. Wystawione zostały na próbę Jego ludzkie skłonności: potrzeba zabezpieczenia się przed brakiem pożywienia, chęć uczynienia wielkiego cudu na oczach tłumów w Świątyni i w końcu pragnienie władzy nad całym światem.
Jezus jednak nie uległ żadnej z pokus – zamknął przed nimi drzwi nieodwołalnie, mocą swej nieustannej jedności z Ojcem, posłuszny Jego słowu. Nasze drzwi są zawsze mniej lub bardziej uchylone, jeśli więc nie zachowamy czujności, kusiciel w każdej chwili może się zakraść do naszej duszy ze swymi podszeptami.
Jeśli spróbujemy spojrzeć w prawdzie na samych siebie, będziemy musieli przyznać, że owa skłonność do decydowania o własnym losie determinuje całe nasze życie, nasze nawet najbardziej szlachetne czyny i najgłębsze pragnienia; takie są konsekwencje owych trzech wyłomów: pragnienia przyjemności i pieniędzy, poszukiwania zaszczytów i pogoni za władzą.
Cała walka duchowa, według świętego Augustyna, polega nie na zabiciu pragnienia, które stanowi motor naszego życia, ale na innym ukierunkowaniu go. Niebezpieczeństwo pojawia się wówczas, gdy człowiek chce odwrócić się od Boga, uznając, że Go nie potrzebuje, gdyż jest samowystarczalny, a nad skończonością i śmiercią może zapanować poprzez posiadanie rzeczy i zawłaszczenie świata.
Ponieważ w swym najbardziej pozytywnym aspekcie pragnienie ma nieograniczony wymiar jako „powołanie do poznania Boga”[7], nie ma również granic w pożądaniu i poszukiwaniu fragmentarycznych i ulotnych przyjemności, bogactw, zaszczytów, władzy czy przyjemności cielesnych. Nasz stan posiadania nigdy nie jest zadowalający: nigdy nie mamy dość. Stajemy się niewolnikami owego nienasyconego pragnienia, w miarę jak zaczynają nami władać rzeczy, których wydajemy się być właścicielami.
Według świętego Augustyna, zależność ta jest egzystencjalnym uwarunkowaniem życia na ziemi. Pycha i żądza rodzą niewiedzę, czyli nieznajomość siebie i Stwórcy, a zatem niemożność dostrzeżenia piękna i porządku świata stworzonego. Stąd krzyk Wyznań:
 
A gdzież byłem ja, gdy szukałem Ciebie? Ty byłeś tuż przede mną, ja zaś odszedłem nawet i od samego siebie. Nie mogłem siebie odnaleźć. Jakże miałbym znaleźć Ciebie?[8]
 
Dzięki walce duchowej człowiek odzyskuje wolność: podejmując ryzyko wyrzeczenia się samego siebie, otwiera się na Boga i poddaje się Mu bez zastrzeżeń. Uznając Boga za swego Stwórcę, odnajduje sens własnego istnienia. Odtąd może autentycznie miłować siebie tą samą miłością, którą miłuje Boga. I tak w jeszcze bardziej radykalnym wymiarze doświadcza pełni swego człowieczeństwa, pozwalając na swe przebóstwienie.
 
Każdy jest taki, jaka jest jego miłość. Kochasz ziemię? Ziemią będziesz. Boga kochasz? Cóż powiem? Że będziesz Bogiem? Nie śmiem powiedzieć tego sam od siebie, ale posłuchajmy Pisma: „Bogami jesteście i synami Najwyższego” (Ps 81, 6) [9].
 
To wyzwolenie od namiętności jest „paschą”. Człowiek musi umrzeć dla pysznego, zachłannego i próżnego pragnienia, by otworzyć się na ożywczy dynamizm miłości, na pokorne i wyzbyte siebie pragnienie, które jest darem Ducha. To, co się dokonało przez śmierć i odrodzenie, jest dziełem miłości, gdyż, jak mówi święty Augustyn: „Tylko ten, kto miłuje, narodził się z Boga” [10].
A zwycięstwo to zawdzięczamy Chrystusowi, gdyż „zstąpiło do nas Życie nasze, pokonało naszą śmierć, zabiło ją mocą swojej żywotności”[11]. Przez udział w śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa człowiek może umrzeć dla pragnienia cielesnego i otworzyć się na pragnienie Ducha. Owa „pascha” jest przejściem „od miłości własnej posuniętej aż do pogardy Boga”, do „miłości Bożej posuniętej aż do pogardzania sobą”[12]. Jest ona przejściem od iluzji do życia prawdziwego, od chęci posiadania Boga do akceptacji fakt, że się jest Jego własnością.
 
 

[1]     Cenobita – mnich żyjący w klasztorze, we wspólnocie. Eremita (pustelnik), osoba, która z pobudek religijnych wycofuje się z życia w społeczeństwie i decyduje się na życie w izolacji i celibacie (przyp. tłum.).
 
[2]     Z Reguły św. Benedykta, 1, 1. Por.: www.benedyktyni.pl/regula/roz1_22.htm..
 
[3]     Tamże, 3-4.
 
[4]     Por. np. Ga 5, 24
 
[5]     Por.: „Opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem” (Mk 10, 7).
 
[6]     Zob. J 12, 42-43,
 
[7]     Por. Katechizm Kościoła Katolickiego, 27-30; zob. www.katechizm.opoka.org.pl/rkkkI-1-1.htm.
 
[8]     Św. Augustyn, Wyznania, V, 2, tłum. Z. Kubiak, Wydawnictwo Znak, Kraków 2007.
 
[9]1   Św. Augustyn, „Istnieje tylko miłość”, Homilie
na Pierwszy list św. Jana
, Homilia 2, 14, tłum.
W. Kania, W. Szołdrski; cyt. za: www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TB/istnieje_milosc.html.
 
[10]    Tamże.
 
[11]    Św. Augustyn, Wyznania, IV, 12,dz. cyt.
 
[12]    Wg wyd.: Św. Augustyn, O państwie Bożym. Przeciw poganom ksiąg XXII, tłum. W. Kornatowski, Warszawa 1977, t. 2, s. 162-163; zob. www.staropolska.pl/tradycja/sredniowiecze/sw_augustyn_o_panstwie.html.
Kod produktu
9788375023114
Oprawa
Miękka, środek kolorowy
Typ produktu
Książka
Zapytaj o produkt
Jeżeli powyższy opis jest dla Ciebie niewystarczający, prześlij nam swoje pytanie odnośnie tego produktu. Postaramy się odpowiedzieć tak szybko jak tylko będzie to możliwe. Dane są przetwarzane zgodnie z polityką prywatności. Przesyłając je, akceptujesz jej postanowienia.
Napisz swoją opinię
Twoja ocena:
5/5
Dodaj własne zdjęcie produktu:
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel