Informacje o produkcie

Święty Franciszek z Asyżu

Produkt dostępny w bardzo małej ilości
Wysyłka w 1 dni
Koszt od 10.00
12.50 / 1szt.
  • Czy święty Franciszek, który żył przeszło osiem wieków temu, może nam ludziom XXI wieku - zabieganym, zatroskanym o własnej interesy, szukającym sensu życia - cokolwiek zaoferować? Ktoś powie: inne czasy, inni ludzie, inne problemy...

Kliknij na zdjęcie, aby je powiększyć

Święty Franciszek z Asyżu
Kod produktu: 9788375022780
Producent: PROMIC-MARIANIE
PEŁEN OPIS
Czy święty Franciszek, który żył przeszło osiem wieków temu, może nam ludziom XXI wieku - zabieganym, zatroskanym o własnej interesy, szukającym sensu życia - cokolwiek zaoferować? Ktoś powie: inne czasy, inni ludzie, inne problemy... i wystarczy mu cukierkowy obraz świętego, który kochał przyrodę i zwierzątka.

Warto jednak bliżej poznać tego Szaleńca Bożego, który wciąż zadziwia świadectwem życia i bezkompromisową osobowością, zawstydzając nas swoją wiarą, miłością Boga i wypływającym z niej szacunkiem dla bliźniego.

Ta niepozorna książeczka o Biedaczynie z Asyżu, opowiada o życiu, cudach oraz kulcie, jakim Franciszek został otoczony po śmierci. Pozwala przy tym odkryć prawdziwe oblicze tego, którego przyjacielem stał się siejący grozę wilk z Gubbio, o czym także tu mowa.


SPIS TREŚCI

Życie … 5
Niezwykła przygoda … 7
Franciszek, poeta Boży … 42
 
Święty … 51
Obrazki z życia … 53
Kult … 67
Patronat … 72
Kościoły i sanktuaria poświęcone św. Franciszkowi. Miejsca szczególne … 74
 
 
 
FRAGMENT

Bracia
 
Nauczanie w połączeniu z bardzo skromnym stylem życia nie uszły uwadze otoczenia. Byli tacy, którzy myśleli, że Franciszek zwariował do końca, byli jednak inni, którzy zastanawiali się, czy przy­padkiem nie znalazł on tajemnicy szczęścia.
 
Do tych ostatnich należał dawny przyjaciel Franciszka, Bernard Quintavalle. Przemiana, jaka dokonała się we Franciszku, wywarła na nim głę­bokie wrażenie i dlatego postanowił obserwować go z większą uwagą, Pewnego wieczoru poprosił go na kolację i zaproponował nocleg. Rozmawiali o wielu sprawach, a prosta wiara, z jaką Franciszek mówił o Panu i Jego Ewangelii, do głębi poruszyły Bernarda. W nocy, udając że śpi, widział jak Fran­ciszek wstaje i modli się. Ten zwyczajny i auten­tyczny sposób zwracania się do Boga przekonał go całkowicie: Franciszek miał rację!
 
Rano decyzja zostaje podjęta: Bernard będzie dzielił życie Franciszka.
 
 
Rada Chrystusa
 
Jednak natychmiast rodzi się pytanie: co konkretnie należy robić, aby rozpocząć to nowe życie? Franciszek zastanowił się nad tym nieco i przyszła mu do głowy genialna myśl: trzeba spytać Jezusa! Tak jak w Porcjunkuli dowiedział się z Ewangelii, co należy robić, tak i teraz Pan powie, jak postępować. Natychmiast ruszyli w drogę do pobliskiego kościoła Świętego Mikołaja. Po drodze spotkali innego dawnego przyjaciela imieniem Piotr, który od dawna był zafascynowany nowym życiem Franciszka, toteż bardzo chętnie poszedł za nim.
 
W półmroku kościółka ujrzeli leżącą na ołtarzu księgę Ewangelii. Oto Pan Jezus chce do nich mówić. Klęknęli, modlili się, po czym Franciszek zbliżył się do ołtarza, otworzył z szacunkiem księgę i przeczytał: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i daj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie” (Mt 19,21).

Pan rzeczywiście do nich przemawiał! Franci­szek z równie głęboką wiarą otworzył księgę po raz drugi i po raz trzeci. Pan zaś mówił do nich: „Nie bierzcie nic na drogę”, a następnie: „Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Łk 9,3.23).
 
Franciszek zwrócił się do swoich towarzyszy i rzekł: „Bracia, Pan nam odpowiedział i wskazał nam nasze życie i nasze zasady. Idźcie i róbcie to, coście słyszeli”.
 
Dwaj poszli i czym prędzej zaczęli wcielać w ży­cie to, co słyszeli, aby od tej chwili, uwolnieni od wszelkiego bogactwa, mogli przywdziać strój po­dobny do Franciszkowego oraz pójść i przebywać razem z nim.
 
Od tego dnia także inni przyłączyli się do Fran­ciszka, chcąc dzielić z nim swój los. Początkowo byli nieliczni, ale w miarę upływu lat rosła ich licz­ba, tak że pod koniec życia Franciszka były ich ty­siące. Wszystkim im opowiadał, co usłyszał owego ranka, gdy z pierwszymi współtowarzyszami był w kościele Świętego Mikołaja. Nawet tuż przed śmiercią, dyktując swój testament, wracał pamięcią do owego dnia: „Nikt nie mówił mi, co mam czynić, toteż sam Najwyższy objawił mi, że powinienem żyć zgodnie ze świętą Ewangelią”.
 
 
W Rzymie u Ojca Świętego
 
Gdy grupa pierwszych towarzyszy liczyła dwa­naście osób, Franciszek postanowił zwrócić się o wyraźna zgodę Kościoła. Niezależnie od zezwo­lenia biskupa Asyżu, który z uwagą i szacunkiem Cedził poczynania owych „pokutników z Asyżu” (tak wówczas siebie nazywali), Franciszek uznał za konieczne zatwierdzenie wspólnoty przez papie­ża, który w Kościele otrzymał od Chrystusa misję umacniania braci.
 
Tak więc, pewnego wiosennego dnia w 1209 roku, grupa biedaków, podobnych do innych że­brzących, przemierzając ulice Rzymu, stanęła u bram pałacu Laterańskiego, gdzie rezydował papież Innocenty III. Wydawało się szaleństwem myśleć, że papież przyjmie ich na audiencji, lecz także i tym razem Franciszek potrafił znaleźć właściwą drogę. Mianowicie zwrócił się do kar­dynała Giovanniego od Świętego Pawła, człowie­ka pobożnego, surowego i gorliwego w sprawach Bożych, przedkładając mu swoje postanowienie. Początkowo kardynał starał się go nakłonić, aby wstąpił do jednego z już istniejących zakonów, ale później wobec spokojnego zdecydowania Fran­ciszka, postanowił ułatwić mu posłuchanie u pa­pieża.
 
W owym czasie Innocenty III zamierzał bliżej poznać liczne grupy świeckich, którzy zdecydo­wali się prowadzić życie ewangeliczne, zwracając uwagę zwłaszcza na ubóstwo i głoszenie Ewangelii. Tego rodzaju grupy często mieszały się z rucha­mi heretyckimi, dość licznymi w średniowiecznym chrześcijaństwie. Poprzednicy Innocentego III byli bardzo podejrzliwi wobec tego rodzaju osób, ot­warcie je potępiając. Natomiast Innocenty III za­stanawiał się, czy takie grupy nie mogłyby zostać uznane przez władzę kościelną i żyć spokojnie na łonie Kościoła Bożego.
 
Przyjął więc na audiencji grupkę pokutników przybyłych z Asyżu i ku zdumieniu wielu obec­nych, uważnie wysłuchał Franciszka i nie potrak­tował go jako egzaltowanego szefa zgrai oberwańców. Co więcej, odniósł się bardzo poważnie do tych kilku linijek, jakie Franciszek mu przedstawił, i na których oparł swój życiowy plan. Ostatecz­nie Innocenty III wyraził zgodę na program, który zakładał życie zgodnie z literą i duchem Ewange­lii. Oczywiście papieska zgoda była tymczasowa. Równocześnie zaproszono grupę do Rzymu, gdy wzrośnie liczba członków i ich doświadczenie. I tak Franciszek zyskał to, co było dla niego waż­ne, mianowicie pewność, że znajduje się na drodze zatwierdzonej przez tego, którego Pan ustanowił przewodnikiem Kościoła!
 
Po powrocie z Rzymu entuzjazm malował się na twarzach Franciszka i jego towarzyszy, którzy widzieli, jak urzeczywistnia się ich sen o życiu cał­kowicie ubogim i wiernym Ewangelii. Okazało się możliwe życie bez posiadania czegokolwiek, w wy­łącznym zaufaniu do słowa Bożego, i głoszenie go na drogach i placach.


Rozwój wspólnoty
 
Wraz z zatwierdzeniem przez Kościół, mała grupa kierowana przez Franciszka zaczyna powoli rosnąć, przyjmując kolejnych młodzieńców, którzy pragną dzielić taki właśnie tryb życia. Franciszek wbrew własnej woli stał się zwierzchnikiem i prze­wodnikiem rodzącej się wspólnoty. Jednak od sa­mego początku zdawał sobie sprawę, że podejmo­wanie decyzji nie zależy wyłącznie od niego, lecz powinno być owocem owego daru Pana, jakim jest życie braterskie.
 
Tak zrodziły się owe szczególne zgromadzenia, nazwane „kapitułami” podczas których wszyscy bracia, przynajmniej raz w roku, spotykali się, by podzielić się własnymi doświadczeniami, ocenić dokonane przedsięwzięcia i podjąć nowe decyzje.
 
Franciszek i jego bracia gromadzili się wtedy w Porcjunkuli pod Asyżem, gdzie wymieniali się doświadczeniami i uczestniczyli we wspólnej radości. Ten, kto przybywał z odległych regionów, opowiadał o własnych przygodach, ten, kogo prześladowano lub kto doznawał cierpień, mógł znaleźć ucieszenie ze strony braci, ten, kto popełnił błędy lub grzechy, mógł liczyć na przebaczenie i miłosierdzie Boga oraz braterskiej wspólnoty lub na sprawiedliwą naganę, ten natomiast, kto utracił siły fizyczne i duchowe, mógł znaleźć wsparcie i umocnienie w spotkaniu z braćmi.
 
Rok po roku spotkania te wyznaczały rytm życia i rozwoju braterskiej wspólnoty, do której wstępo­wali ciągle nowi kandydaci z warstwy szlacheckiej i plebejskiej, bogaci i biedni, pragnący dzielić życie Franciszka i jego współbraci.
 
 
Siostra Klara
 
Ów entuzjazm udzielił się nie tylko licznym młodzieńcom, lecz także pewnej osiemnastoletniej dziewczynie imieniem Klara, należącej do jednej ze szlacheckich rodzin w Asyżu.
 
Słyszała o Franciszku wiele w czasach jego na­wrócenia i poszukiwań. Widziała, jak żebrał na ulicach Asyżu. Słyszała go także, jak przemawiał na skrzyżowaniach dróg, wzywając swoim gorącym i melodyjnym głosem do miłowania Pana. Była wreszcie, podobnie jak wszyscy mieszkańcy Asyżu, świadkiem powstania małej braterskiej wspólnoty ubogich, która żyła szczęśliwie w Porcjunkuli.
 
Pewnego dnia, pokonując wahania, wysłała do Franciszka list. Chciała z nim porozmawiać, gdyż czuła, że jego sposób życia jest także jej przezna­czeniem. Tak więc Franciszek spotykał się z nią po­tajemnie, ona zaś przychodziła na spotkania w to­warzystwie zaufanej przyjaciółki, która podzielała jej entuzjazm i poglądy.
 
W Niedzielę Palmowa 1212 roku Klara podej­muje ważny krok. Tego dnia rano uczestniczy wraz z rodziną w uroczystościach religijnych w katedrze w Asyżu, odziana w swoje najpiękniejsze ubra­nie. Tej samej nocy ucieka z domu i udaje się do Porcjunkuli, gdzie przy świetle łuczywa czekał na nią Franciszek wraz ze współbraćmi. Tutaj składa swoje bogate odzienie i wkłada ubogą tunikę, ob­cina włosy, a głowę przykrywa welonem, składając swoje życie w ofierze Panu, w sposób jaki wskazał jej Franciszek. Początkowo rodzina nie mogła po­godzić się z wyborem Klary, ale wobec jej zdecy­dowania, musiała ostatecznie ustąpić. Niebawem także inne dziewczęta poszły w ślady Klary i w cią­gu kilku miesięcy znalazły się u Świętego Damia­na, w pobliżu kościółka, tego, który sam Franciszek odrestaurował. Tutaj Klara i jej siostry żyły w zu­pełnym ubóstwie, w świętej jedności, w radosnym odosobnieniu, wierne ideałom, jakie Franciszek i jego współbracia głosili na drogach świata.
Opinie użytkowników
Zapytaj o produkt:

Jeżeli powyższy opis jest dla Ciebie niewystarczający, prześlij nam swoje pytanie odnośnie tego produktu. Postaramy się odpowiedzieć tak szybko jak tylko będzie to możliwe.

E-mail:
To pole jest wymagane do złożenia zamówienia.
Pytanie:
To pole jest wymagane do złożenia zamówienia.
pola oznaczone - To pole jest wymagane do złożenia zamówienia. - są wymagane
Poleć ten produkt:

Jeżeli chcesz poinformować swojego znajomego o produkcie, który Twoim zdaniem może go zainteresować, skorzystaj z poniższego formularza.

Do:
To pole jest wymagane do złożenia zamówienia.
Możesz podać więcej adresów e-mail, rozdzielając je przecinkami
Podpis:
To pole jest wymagane do złożenia zamówienia.
Treść:
To pole jest wymagane do złożenia zamówienia.
pola oznaczone - To pole jest wymagane do złożenia zamówienia. - są wymagane
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel