Wybór Łukasza

Wybór Łukasza
24,90 zł
/ szt. brutto
Łatwy zwrot towaru w ciągu 14 dni od zakupu bez podania przyczyny
Darmowa dostawa od 199,00 zł

Wznowienie nagrodzonej statuetką FENIKS 2007 niezwykłej powieści, której bohaterem jest maturzysta Łukasz. Stając na progu dorosłego życia pragnie on wreszcie sam decydować o swojej przyszłości, a nie jak do tej pory dać się nieść życiu i ulegać wpływom innych. Aby odnaleźć swoje miejsce w życiu, najpierw musi zrozumieć samego siebie, określić własne oczekiwania i ułożyć relacje z ludźmi. Nie znajdując zrozumienia wśród najbliższych, rusza w świat. Nieoczekiwanie, pomoc w rozwiązaniu swoich problemów otrzymuje ze strony przypadkowo poznanych osób. Jego świat ulega przewartościowaniu. W końcu odkrywa, że napotkani ludzie i sytuacje które go dotykają mają głęboki sens i to one wyznaczają właściwą drogę jego życia...

FRAGMENT

Zza szczytów wąwozu wychylało się słońce. Franciszek zaciągnął Łukasza w zarośla żywopłotu, ukryli się za nimi. Dolina napełniła się jasnym światłem i nagle wszystko ożyło: z gęstwiny wyskoczyły lisiątka, przeskakiwały przez siebie i łasiły się wzajemnie, zapraszając do zabawy, wielka ruda lisica oglądała teren, węsząc górny wiatr, po szczycie żywopłotu przebiegały wiewiórki, drobne ptaszki wzbijały się gromadami w powietrze, mnóstwo owadów napełniło powietrze i, patrząc pod słońce, wydawało się, że cała polana wpadła w słoneczne wibracje. Ptaki rozśpiewały się na dobre i Łukasz bez trudu rozpoznał trel słowika, choć nie mógł go nigdzie dojrzeć.

-   Pójdźmy dalej - szepnął Franciszek.
 
-   Moment - odpowiedział chłopak i wrócił na polanę po blaszany kubek.
 
W jednej chwili cała fauna wycofała się sprzed oczu, ale tylko Łukasz zniknął w zaroślach, powróciła znowu.
 
- Jak fala - szepnął do siebie.
 
---
 
Wycofali się tą samą drogą, którą przyszli. Niskie krzewinki tworzyły zbity kobierzec, wydeptana ścieżka narzucała kierunek. Doszli do ściany, po której wczesnym rankiem schodzili w dół; teraz szli wzdłuż niej ku wschodowi. Nagle przewodnik zniknął Łukaszowi sprzed oczu i tylko wychylona ze ściany dłoń zapraszała do pójścia za nią. Łukasz zawahał się - zamknięte, nieznane pomieszczenia zawsze budziły w nim lęk.
 
- Wciąż jest przejście - powiedział podekscytowany Franciszek, rozglądając się po ścianach jaskini. - Nie byłem tu od lat. .Nic się nie zmieniło.
 
Barwa jego głosu nabrała echa i wszystko, co mówił, słyszało się trzy razy. To samo dotyczyło Łukasza.
 
- Nigdy nie byłem w jaskini... - powiedział Łukasz, przejęty, żeoto przekracza jakieś własne mroczne tabu.
 
Potrójnie odbite zdanie zabrzmiało jak wyznanie. Robiło się coraz ciemniej.
 
- To jakby iść pod ziemią - powiedział przewodnik.
 
- Pod ziemią... - powtórzył Łukasz niepewnie, a echo poniosło to jeszcze trzykrotnie.
 
- Brzmi to dość grobowo... tutaj... - niepokoił się chłopiec.
 
- Bo to trochę jak w grobie - ton Franciszka był spokojny i rzeczowy.
 
- Mówisz: jak w grobie? - Łukasz upewnił się, czy się nie przesłyszał, a echo potwierdziło trzykrotnie: „grobie...” „grobie...” „grobie...”.
 
-   Boisz się?

- Nie.
 
-   Boisz się...
 
- Może... Trochę.
 
- Czego? - spytał starzec i skręcił w zaułek.
 
Teraz zrobiło się prawie całkiem ciemno. Trzeba było się chwycić ściany lub obydwu naraz, bo korytarz był wąski.
 
-   Ciasno tu - stwierdził niepewnie chłopak.
 
-   Jak to w tunelu.
 
-   Ciemno.
 
-   Znam drogę, synu.
 
-   Szukamy czegoś? - Łukasz próbował się dowiedzieć celu tej przykrej wędrówki.
 
-   To stare groty. Bardzo stare. Zobaczysz.
 
-   Może są tu jakieś groby?
 
-   Myślisz?
 
-   I może mnie do nich prowadzisz?
 
-   Tego się boisz?!
 
-   Bo ja wiem? Byłoby czego... - dodał cicho już sam do siebie.
 
Łukasz zdawał sobie sprawę, że dialog robi się  nieco absurdalny. Z drugiej strony - wahał się - może jest rzeczywisty i wtedy byłoby to... lepiej nie myśleć. Przez głowę przeleciały mu migawki z cmentarza i to, że Urszula od razu wiedziała, że Łukasz spotka Franciszka, i te wzmianki starca o rychłej śmierci i że trzeba się do niej przygotować... Całe nielogiczne kilkadziesiąt godzin teraz porządkowało jedno absurdalne - ? - przypuszczenie.
 
Szli wolno, niektóre odcinki drogi były całkowicie mroczne. Pozostałe oświetlone były jedną lub wieloma wiązkami świetlnymi i to było jeszcze bardziej zagadkowe. Milczenie niosło się chłodnym echem, lecz cisza pierzchała spod stóp. Robiło się coraz chłodniej i czuło się, że schodzą coraz niżej. Ściany byty szorstkie i zimne, nieostre, raczej zwietrzałe niż wydrążone przez człowieka. Nie czuło się jednak wilgoci, przeciwnie - powietrze było suche. Myśl o kryptach przechowujących ludzkie szczątki przez całe wieki w nienaruszonym stanie narzucała się uporczywie. Cały zwariowany szkolny Halloween nie miał z tymnic wspólnego, tu nie było nic zabawnego.
 
Naraz odgłos stóp stał się odległy, dźwięk rozproszył się na wszystkie strony, ściany uciekły spod palców rąk i Łukasz stanął, tracąc punkt oparcia. Odgłos stóp przewodnika jednak nie milkł. Oddalał się spokojnym rytmem ciężkich, lecz nie­sionych swobodnie stóp grabarza Franciszka Bochenka.
 
Z każdym tym krokiem wokół Łukasza robiło się pusto, przeraźliwie pusto. Zawiało zatęchłym powietrzem, a jednocześnie brakowało tchu, więc trzeba się było głęboko zaciągnąć. Całkowita ciemność dynamizowała wyobraźnię. Nawet cisza odchodziła za starcem, a wdzierało się za nią jakieś przeciągłe ni to pohukiwanie, ni to pokrzykiwanie, jakieś niby-echa urywane, krótkie, piskliwe, jakieś mielenie słów nieznanych, niby komputerowa przypadkowa składanka, słyszana już kiedyś, kiedykolwiek: ...skubany - piąstka - konia - dokoła -poddajesz - przestępco - odsłonić - tabor - zagorzalcze – nasycaj - drukować - węzeł...
 
Potok słów płynął przez Łukasza, wartki, niespokojny; dziesiątki, setki słów mieliły się w jedną zbitkę, nie mającą końca ani początku, i przyprawiały o zawrót głowy. Tysiące znaczeń zlewały się w jeden jazgot tego, co było kiedyś, co dawało się jakoś błyskawicznie wspomnieć. Początkowo były to słowa złowrogie, jakby cienie jakieś przemawiały z wnętrza Łukasza. Potem jednak klucz do znaczeń się zgubił: wędlina - opozycyjny - śpiączka - kątowy - byłaś - znowu – konwalie - słabnie - dwutysięczny - droga - mandarynkę – wyległo – potem…
 
Szybkie słowa pieczętowały sobą cale połacie umysłu, po dokładniejszym oglądzie można było zauważyć, że pieczęcie te są stare, spłowiałe. Przywodziło to na myśl wielka walizę; podróżną z setkami nalepek i pieczątek z wszystkich miejsc, w których się dotąd było. Umysł udostępniał się, rozwijając wszelkie zaułki, a jego szpalty pełne były wyrazów w nieładzie. Okrutna wędrówka stawała się coraz trudniejsza, bo nieustannie napływające litery piętrzyły się w schody, najpierw łagodne, takie na byle potknięcie, ale im dalej, tym coraz bardziej strome, wyrośnięte, w końcu niemalże niedostępne; ich ostre krawędzie kaleczyły. Ostatnie, najbardziej wyrośnięte pięło się wzwyż słowo WIEM. Granitowa podstawa była tak wyszlifowana, że ciężko było się jej uczepić, krawędzie wpijały się w dłonie jak żyleta, pozostawiane za sobą powierzchnie oddalały się w zastraszającym tempie. Coś jednak kazało wspinać się Łukaszowi do końca, stanąć na tym szczycie, włożyć wszystkie siły w to nagłe zmaganie. Na samym szczycie granitowa polerka okazała się tanim blichtrem, taflą szkła pod stopami, z każdą chwilą coraz cieńszą. W końcu przestała lśnić, zarysowała się cienką kreską, drugą, trzecią, a w końcu tysiącem, aż stała się biała jak mgła. I zapadła się z trzaskiem. I Łukasz czuł, jak spada, spada niebywale szybko w dół, nie mija jednak niczego, żadnych już słów, tylko sekundy, tysiące sekund, miliony, setki milionów, pięćset dziewięćdziesiąt cztery miliony dwieście sześć tysięcy osiemset czternaście sekund.
Kod produktu
9788375021622
Zapytaj o produkt
Jeżeli powyższy opis jest dla Ciebie niewystarczający, prześlij nam swoje pytanie odnośnie tego produktu. Postaramy się odpowiedzieć tak szybko jak tylko będzie to możliwe. Dane są przetwarzane zgodnie z polityką prywatności. Przesyłając je, akceptujesz jej postanowienia.
Napisz swoją opinię
Twoja ocena:
5/5
Dodaj własne zdjęcie produktu:
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel