Informacje o produkcie

Wybór Łukasza

Produkt niedostępny
Wysyłka w dni
Koszt od 10.00
24.90 / 1szt.

Kliknij na zdjęcie, aby je powiększyć

Wybór Łukasza
Kod produktu: 9788375021622
Producent: PROMIC-MARIANIE
PEŁEN OPIS

Wznowienie nagrodzonej statuetką FENIKS 2007 niezwykłej powieści, której bohaterem jest maturzysta Łukasz. Stając na progu dorosłego życia pragnie on wreszcie sam decydować o swojej przyszłości, a nie jak do tej pory dać się nieść życiu i ulegać wpływom innych. Aby odnaleźć swoje miejsce w życiu, najpierw musi zrozumieć samego siebie, określić własne oczekiwania i ułożyć relacje z ludźmi. Nie znajdując zrozumienia wśród najbliższych, rusza w świat. Nieoczekiwanie, pomoc w rozwiązaniu swoich problemów otrzymuje ze strony przypadkowo poznanych osób. Jego świat ulega przewartościowaniu. W końcu odkrywa, że napotkani ludzie i sytuacje które go dotykają mają głęboki sens i to one wyznaczają właściwą drogę jego życia...

FRAGMENT

Zza szczytów wąwozu wychylało się słońce. Franciszek zaciągnął Łukasza w zarośla żywopłotu, ukryli się za nimi. Dolina napełniła się jasnym światłem i nagle wszystko ożyło: z gęstwiny wyskoczyły lisiątka, przeskakiwały przez siebie i łasiły się wzajemnie, zapraszając do zabawy, wielka ruda lisica oglądała teren, węsząc górny wiatr, po szczycie żywopłotu przebiegały wiewiórki, drobne ptaszki wzbijały się gromadami w powietrze, mnóstwo owadów napełniło powietrze i, patrząc pod słońce, wydawało się, że cała polana wpadła w słoneczne wibracje. Ptaki rozśpiewały się na dobre i Łukasz bez trudu rozpoznał trel słowika, choć nie mógł go nigdzie dojrzeć.

-   Pójdźmy dalej - szepnął Franciszek.
 
-   Moment - odpowiedział chłopak i wrócił na polanę po blaszany kubek.
 
W jednej chwili cała fauna wycofała się sprzed oczu, ale tylko Łukasz zniknął w zaroślach, powróciła znowu.
 
- Jak fala - szepnął do siebie.
 
---
 
Wycofali się tą samą drogą, którą przyszli. Niskie krzewinki tworzyły zbity kobierzec, wydeptana ścieżka narzucała kierunek. Doszli do ściany, po której wczesnym rankiem schodzili w dół; teraz szli wzdłuż niej ku wschodowi. Nagle przewodnik zniknął Łukaszowi sprzed oczu i tylko wychylona ze ściany dłoń zapraszała do pójścia za nią. Łukasz zawahał się - zamknięte, nieznane pomieszczenia zawsze budziły w nim lęk.
 
- Wciąż jest przejście - powiedział podekscytowany Franciszek, rozglądając się po ścianach jaskini. - Nie byłem tu od lat. .Nic się nie zmieniło.
 
Barwa jego głosu nabrała echa i wszystko, co mówił, słyszało się trzy razy. To samo dotyczyło Łukasza.
 
- Nigdy nie byłem w jaskini... - powiedział Łukasz, przejęty, żeoto przekracza jakieś własne mroczne tabu.
 
Potrójnie odbite zdanie zabrzmiało jak wyznanie. Robiło się coraz ciemniej.
 
- To jakby iść pod ziemią - powiedział przewodnik.
 
- Pod ziemią... - powtórzył Łukasz niepewnie, a echo poniosło to jeszcze trzykrotnie.
 
- Brzmi to dość grobowo... tutaj... - niepokoił się chłopiec.
 
- Bo to trochę jak w grobie - ton Franciszka był spokojny i rzeczowy.
 
- Mówisz: jak w grobie? - Łukasz upewnił się, czy się nie przesłyszał, a echo potwierdziło trzykrotnie: „grobie...” „grobie...” „grobie...”.
 
-   Boisz się?

- Nie.
 
-   Boisz się...
 
- Może... Trochę.
 
- Czego? - spytał starzec i skręcił w zaułek.
 
Teraz zrobiło się prawie całkiem ciemno. Trzeba było się chwycić ściany lub obydwu naraz, bo korytarz był wąski.
 
-   Ciasno tu - stwierdził niepewnie chłopak.
 
-   Jak to w tunelu.
 
-   Ciemno.
 
-   Znam drogę, synu.
 
-   Szukamy czegoś? - Łukasz próbował się dowiedzieć celu tej przykrej wędrówki.
 
-   To stare groty. Bardzo stare. Zobaczysz.
 
-   Może są tu jakieś groby?
 
-   Myślisz?
 
-   I może mnie do nich prowadzisz?
 
-   Tego się boisz?!
 
-   Bo ja wiem? Byłoby czego... - dodał cicho już sam do siebie.
 
Łukasz zdawał sobie sprawę, że dialog robi się  nieco absurdalny. Z drugiej strony - wahał się - może jest rzeczywisty i wtedy byłoby to... lepiej nie myśleć. Przez głowę przeleciały mu migawki z cmentarza i to, że Urszula od razu wiedziała, że Łukasz spotka Franciszka, i te wzmianki starca o rychłej śmierci i że trzeba się do niej przygotować... Całe nielogiczne kilkadziesiąt godzin teraz porządkowało jedno absurdalne - ? - przypuszczenie.
 
Szli wolno, niektóre odcinki drogi były całkowicie mroczne. Pozostałe oświetlone były jedną lub wieloma wiązkami świetlnymi i to było jeszcze bardziej zagadkowe. Milczenie niosło się chłodnym echem, lecz cisza pierzchała spod stóp. Robiło się coraz chłodniej i czuło się, że schodzą coraz niżej. Ściany byty szorstkie i zimne, nieostre, raczej zwietrzałe niż wydrążone przez człowieka. Nie czuło się jednak wilgoci, przeciwnie - powietrze było suche. Myśl o kryptach przechowujących ludzkie szczątki przez całe wieki w nienaruszonym stanie narzucała się uporczywie. Cały zwariowany szkolny Halloween nie miał z tymnic wspólnego, tu nie było nic zabawnego.
 
Naraz odgłos stóp stał się odległy, dźwięk rozproszył się na wszystkie strony, ściany uciekły spod palców rąk i Łukasz stanął, tracąc punkt oparcia. Odgłos stóp przewodnika jednak nie milkł. Oddalał się spokojnym rytmem ciężkich, lecz nie­sionych swobodnie stóp grabarza Franciszka Bochenka.
 
Z każdym tym krokiem wokół Łukasza robiło się pusto, przeraźliwie pusto. Zawiało zatęchłym powietrzem, a jednocześnie brakowało tchu, więc trzeba się było głęboko zaciągnąć. Całkowita ciemność dynamizowała wyobraźnię. Nawet cisza odchodziła za starcem, a wdzierało się za nią jakieś przeciągłe ni to pohukiwanie, ni to pokrzykiwanie, jakieś niby-echa urywane, krótkie, piskliwe, jakieś mielenie słów nieznanych, niby komputerowa przypadkowa składanka, słyszana już kiedyś, kiedykolwiek: ...skubany - piąstka - konia - dokoła -poddajesz - przestępco - odsłonić - tabor - zagorzalcze – nasycaj - drukować - węzeł...
 
Potok słów płynął przez Łukasza, wartki, niespokojny; dziesiątki, setki słów mieliły się w jedną zbitkę, nie mającą końca ani początku, i przyprawiały o zawrót głowy. Tysiące znaczeń zlewały się w jeden jazgot tego, co było kiedyś, co dawało się jakoś błyskawicznie wspomnieć. Początkowo były to słowa złowrogie, jakby cienie jakieś przemawiały z wnętrza Łukasza. Potem jednak klucz do znaczeń się zgubił: wędlina - opozycyjny - śpiączka - kątowy - byłaś - znowu – konwalie - słabnie - dwutysięczny - droga - mandarynkę – wyległo – potem…
 
Szybkie słowa pieczętowały sobą cale połacie umysłu, po dokładniejszym oglądzie można było zauważyć, że pieczęcie te są stare, spłowiałe. Przywodziło to na myśl wielka walizę; podróżną z setkami nalepek i pieczątek z wszystkich miejsc, w których się dotąd było. Umysł udostępniał się, rozwijając wszelkie zaułki, a jego szpalty pełne były wyrazów w nieładzie. Okrutna wędrówka stawała się coraz trudniejsza, bo nieustannie napływające litery piętrzyły się w schody, najpierw łagodne, takie na byle potknięcie, ale im dalej, tym coraz bardziej strome, wyrośnięte, w końcu niemalże niedostępne; ich ostre krawędzie kaleczyły. Ostatnie, najbardziej wyrośnięte pięło się wzwyż słowo WIEM. Granitowa podstawa była tak wyszlifowana, że ciężko było się jej uczepić, krawędzie wpijały się w dłonie jak żyleta, pozostawiane za sobą powierzchnie oddalały się w zastraszającym tempie. Coś jednak kazało wspinać się Łukaszowi do końca, stanąć na tym szczycie, włożyć wszystkie siły w to nagłe zmaganie. Na samym szczycie granitowa polerka okazała się tanim blichtrem, taflą szkła pod stopami, z każdą chwilą coraz cieńszą. W końcu przestała lśnić, zarysowała się cienką kreską, drugą, trzecią, a w końcu tysiącem, aż stała się biała jak mgła. I zapadła się z trzaskiem. I Łukasz czuł, jak spada, spada niebywale szybko w dół, nie mija jednak niczego, żadnych już słów, tylko sekundy, tysiące sekund, miliony, setki milionów, pięćset dziewięćdziesiąt cztery miliony dwieście sześć tysięcy osiemset czternaście sekund.
Opinie użytkowników
Zapytaj o produkt:

Jeżeli powyższy opis jest dla Ciebie niewystarczający, prześlij nam swoje pytanie odnośnie tego produktu. Postaramy się odpowiedzieć tak szybko jak tylko będzie to możliwe.

E-mail:
To pole jest wymagane do złożenia zamówienia.
Pytanie:
To pole jest wymagane do złożenia zamówienia.
pola oznaczone - To pole jest wymagane do złożenia zamówienia. - są wymagane
Poleć ten produkt:

Jeżeli chcesz poinformować swojego znajomego o produkcie, który Twoim zdaniem może go zainteresować, skorzystaj z poniższego formularza.

Do:
To pole jest wymagane do złożenia zamówienia.
Możesz podać więcej adresów e-mail, rozdzielając je przecinkami
Podpis:
To pole jest wymagane do złożenia zamówienia.
Treść:
To pole jest wymagane do złożenia zamówienia.
pola oznaczone - To pole jest wymagane do złożenia zamówienia. - są wymagane
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel